Wesoła, ul. Wiosny Ludów 46, 41-408, tel. 032 222 32 81

 

Strona główna
Patronka
Bp Piotr Greger
Ogłoszenia
Intencje
Informacje
Kancelaria
O Parafii
Duszpasterze
Grupy
Wydarzenia
Roczne
Sprawozdanie
Galeria

 

Bezsilna wściekłość

 
   

Jak już widzieliśmy, od chwili pierwszego objawienia Cova da Iria stała się celem pobożnych pielgrzymek. Pielgrzymi udawali się tam, pojedynczo lub grupami, szczególnie w dni świąteczne oraz trzynastego każdego miesiąca, modlili i śpiewali prosząc Matkę Boską o łaski i dobrodziejstwa, i dziękując Jej za te, które, według tego, co powiadano, hojnie rozdzielała.

Bardzo szybko dokładne miejsce objawień zostało oznaczone półkolem kamieni polnych, a później (w 1919 roku) ubożuchną kapliczką wzniesioną przez chętnych wieśniaków.

Prawie wszystkie miejsca uświęcone obecnością Matki Boskiej i wspaniałe sanktuaria, jakie w nich zbudowano, mają początki podobnie skromne. Wiara i pobożność wzrastają podobnie jak ziarno gorczycy, a wzrastając potrzebują odpowiedniej ochrony.

Wiara w Matkę Boską Fatimską oraz nabożeństwo do Niej szerzyły się w Portugalii cudownie i bardzo szybko. "Mały zasiew stopniowo stawał się ogromnym drzewem, a jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w owym czasie w niższych i wyższych sferach politycznych wiał "przeciwny wiatr", staje się zrozumiałe, dlaczego czyniono wysiłki, żeby to drzewo powalić. Zatrzymanie i umieszczenie w więzieniu wizjonerów w sierpniu 1917 roku było już znamienną wskazówką.

Inną wskazówką był wiec protestacyjny przeciwko klerykalnym knowaniom, zorganizowany z aprobatą władz przez masonerię w Fatimie 19 tego samego miesiąca, właśnie kiedy Matka Boska ukazywała się wizjonerom tam, w "dolinach", wiec, który zakończył się całkowitą klapą, chociaż nie ulega wątpliwości, że organizatorom nie zabrakło "dobrej woli".

Ale kiedy zorientowano się, że lud traktuje sprawę poważnie i że "zjawisko" zamiast słabnąć stale się potęguje, antyklerykalizm stracił po prostu grunt pod nogami i nie mogąc obalić wielkiego drzewa ludowej wiary i pobożności, mścił się na małym dąbku w Cova da Iria, mając nadzieję, że kiedy padnie małe drzewko, padnie również to wielkie.

Którejś nocy banda wichrzycieli ruszyła na miejsce i za pomocą kilofów rozbiła kamienny murek, zabrała przedmioty kultowe zgromadzone tam przez wiernych i wyrwała z korzeniami "zbrodniczy" dąbek. To znaczy wydawało się jej, że wyrwała. Ale w pośpiechu pomylili drzewa.

A to wszystko stanowiło zaledwie początek.

(c.d.) Duchowieństwo Fatimy, oskarżone o popieranie i podżeganie łatwowiernego ludu, padło ofiarą złośliwych i gwałtownych prześladowań. Proboszczom zabroniono organizowania pielgrzymek, a nawet żądano ich powstrzymywania. Wierni nie mogli dotrzeć do Cova da Iria.

Pewien młodzieniec z miasta Torres Novas, świeżo nawrócony, kazał ściśle według wskazówek wizjonerów wykonać figurę Matki Boskiej, aby umieścić ją w kaplicy. Przybycie figury wzbudziło wielki entuzjazm wśród wiernych i tym samym wielkie niezadowolenie wśród antyklerykałów, którzy skłonili do interwencji burmistrza, żądając, żeby zakazał sprowadzenia wizerunku do Fatimy, i w rezultacie, pragnąc, żeby figura wbrew samowolnemu zakazowi znalazła się na swoim miejscu, fundator musiał ukryć ją w ciągniętym przez woły wozie wśród narzędzi i innych materiałów rolniczych.

Także rząd zaniepokojony kierunkiem, w jakim potoczyły się wydarzenia, wydał rozporządzenie, na mocy którego burmistrzowie okręgów graniczących mieli zatrzymywać wszystkie pojazdy kierujące się do Fatimy. Polecenie wykonano. Cova da Iria została otoczona przez oddziały kawalerii oraz silne jednostki republikańskiej piechoty, które z całą bezwzględnością zatrzymywały wszystkie pojazdy.

Pielgrzymi zatrzymywali się, wysiadali, ale byli zdecydowani dotrzeć na miejsce choćby na piechotę, więc przełamywali kordony i częściowo po dobroci a częściowo siłą uzyskali to, że cała ta demonstracja siły stała się bezużyteczna.

Antyklerykalizm nie dopiął swego. Wówczas postanowiono uciec się do środków uznawanych za radykalne.

Szóstego marca 1922 roku, w nocy, wielu spokojnych wieśniaków obudziło się słysząc głośne wybuchy. Rankiem stwierdzono, że w Cova da Iria wybuchły cztery bomby i kaplica Matki Boskiej wyleciała w powietrze.

Naprawdę bomb było pięć, ale ta umieszczona przy korzeniach dąbka, na którym ukazała się Najświętsza Panna, okazała się niewypałem. Również figurze nic się nie stało, gdyż pewna pobożna osoba zabierała ją na wszelki wypadek co wieczór do siebie.

W tym samym czasie rozpętana została gwałtowna kampania w pismach, w trakcie której doszło do tego, że insynuowano, iż trójka pastuszków została sprytnie przygotowana do odegrania komedii, a promotorzy całej sprawy, usunęli dzieci w stosownej chwili, gdyż mogły w końcu się zdradzić.

Ale cały ten stek bzdur, a zwłaszcza opisane powyżej świętokradztwo osiągnęły skutki wręcz przeciwne do zamierzonych.

Mały dąbek pozostał nietknięty i przypominał, że Matka Boska, chociaż wybaczyła zbałamuconym, gdyż nie wiedzieli, co czynią, nie pozwalała na to, by wściekłość nieprzyjaciela zaszkodziła roślinie, na której stanęły Jej niepokalane stopy.

(c.d.) Pomimo wszystkich gróźb trzynastego tego samego miesiąca dziesięć tysięcy osób udało się do Cova da Iria w pielgrzymce zadośćuczynienia, by modlić się na ruinach kapliczki i dokonać napraw. Trzynastego maja następnego roku, wbrew tym, którzy głosili, że "rozrost sił reakcyjnych w kraju" musi być wszelkimi sposobami powstrzymany, ponad sześćdziesiąt tysięcy osób przybyłych ze wszystkich prowincji Portugalii zgromadziło się w Cova da Iria.

Było to stanowcze i pełne godności wyznanie wiary. Było to narodowe zadośćuczynienie znieważonej Najświętszej Maryi Pannie.

I chociaż nie wystarczyło to dla rozbrojenia panoszącej się nietolerancji, przypomniało jednak, jakim naprawdę duchem przeniknięte jest społeczeństwo, które nie było wcale skłonne do tego, by dać się zastraszyć lub pognębić.

W tym czasie władze kościelne doszły do własnych wniosków.

Doskonale wiadomo, że Kościół działa zawsze z największą przezornością, a szczególnie w tego rodzaju przypadkach, kiedy wchodzi w grę jego reputacja jako nauczyciela prawdy; dlatego nigdy nie dość ostrożności i badań, zanim dojdzie się do obowiązującego już wniosku.

Dlatego właśnie wizjonerzy byli poddani już od pierwszych objawień dokładnemu i drobiazgowemu wypytywaniu ze strony osób duchownych wyższej rangi i będących poza wszelkim podejrzeniem, dlatego też wydarzenia z Cova da Iria były śledzone krok po kroku z niezwykłą pieczołowitością, dlatego w pierwszym okresie (nigdy dość ostrożności!) duchowieństwo obowiązywał kategoryczny zakaz mieszania się w jakiejkolwiek formie.

Ale teraz, kiedy dwoje wizjonerów zmarło taką śmiercią, kiedy dotyczące ich akta zostały wszechstronnie i drobiazgowo przebadane, a nabożeństwo ludowe zyskało charakter stabilny i ciągle przybierało na sile, uznano, że nadszedł czas, by porzucić niezbędną rezerwę, by zabrać głos i przystąpić do działania.

Zgodnie z logiką pierwszy krok zrobił ekscelencja José Correia da Silva, biskup odnowionej diecezji Leiria, który, nie wypowiadając się jeszcze oficjalnie, podjął decyzję nabycia Cova da Iria i przystąpienia do porządkowania terenu zgodnie z planami, jakie już powstawały w jego umyśle.

Podczas tych wstępnych prac, kiedy budowano zbiornik na wodę deszczową dla pielgrzymów, z tej jałowej ziemi, która okolicznym mieszkańcom nie dała nigdy ani kropli wody, przy pierwszych uderzeniach oskarda trysnęło jedno źródełko, a potem w odległości niewielu metrów kolejne.

Oczom wszystkich ukazała się woda, którą nazwano wodą Matki Boskiej.

W 1921 roku biskup zgodził się na odprawianie w tym miejscu Mszy polowej dla wygody pielgrzymów, którzy dotychczas musieli chodzić na nabożeństwo aż do kościoła w Fatimie.

Trzynastego maja 1922 roku (rocznica pierwszego objawienia) otwarto proces kanoniczny wydarzeń, a 13 października tegoż roku (rocznica ostatniego objawienia) ukazał się pierwszy numer miesięcznika "Głos Fatimy", który wyszedłszy z nakładu trzech tysięcy egzemplarzy, przekroczył 500 tysięcy w 1975 roku i jest obecnie wydawany w czterech językach.

(c.d.) Trzynastego maja 1922 roku (rocznica pierwszego objawienia) otwarto proces kanoniczny wydarzeń, a 13 października tegoż roku (rocznica ostatniego objawienia) ukazał się pierwszy numer miesięcznika "Głos Fatimy", który wyszedłszy z nakładu trzech tysięcy egzemplarzy, przekroczył 500 tysięcy w 1975 roku i jest obecnie wydawany w czterech językach.

W 1927 roku ten sam biskup Leiria inaugurował wraz z liczną pielgrzymką 14 stacji Via Crucis, składających się z 14 wielkich kamiennych krzyży wzniesionych własnym kosztem przez wiernych z sąsiednich parafii wzdłuż odcinka drogi liczącego około trzech kilometrów.

Jednocześnie kontynuowano gorączkowe prace przy budowie szpitala, domu ćwiczeń duchowych, kaplicy umożliwiającej odprawianie Mszy i przyjmowanie spowiedzi oraz wielkiej bazyliki.

Trzynastego października 1930 roku został w końcu uroczyście ogłoszony wyrok sędziów, którym powierzono proces kanoniczny, wyrok stwierdzający, że "objawienia, jakie miały miejsce w Cova da Iria, są godne wiary, a zatem dozwolony jest publiczny kult Matki Boskiej Fatimskiej".

Dokument został ogłoszony w samej Cova da Iria wobec 100 tysięcy wiernych, którzy zgotowali szaleńczą owację i odśpiewali radosny hymn wdzięczności.

Nowe zwycięstwo Matki Boga nad "wrogimi potęgami" zasługiwało na godne uczczenie i 13 marca następnego roku napłynęło do Cova da Iria w pielgrzymce dziękczynnej ponad 300 tysięcy osób z wszystkich krain Portugalii, pod przewodnictwem swoich biskupów, z kardynałem patriarchą na czele.

Ci, którzy tam byli, twierdzą, że trudno wyobrazić sobie coś wspanialszego i bardziej wzruszającego.

Trzynastego maja 1931 roku portugalscy biskupi, słusznie zaniepokojeni groźnymi postępami propagandy zmierzającej do rozpętania rewolucji, która uczyniłaby z Półwyspu Iberyjskiego ekspozyturę radzieckiej Rosji, w akcie zbiorowym poświęcili uroczyście Portugalię Niepokalanemu Sercu Maryi. W 1936 roku ci sami biskupi, zgromadziwszy się w kaplicy objawień, ślubowali, że wrócą tutaj w krajowej pielgrzymce, i obiecali, że jeśli Matka Boska uchroni swoją wybraną Ziemię Maryi od straszliwej plagi, odnowią poświęcenie całej Portugalii Jej Niepokalanemu Sercu.

Reszta jest znana. Sąsiednia Hiszpania spłynęła krwią, porządek został zniweczony, kościoły zniszczone, duchowieństwo świeckie i zakonne poddane barbarzyńskim prześladowaniom, a nawet zabijane, lud śmiertelnie ugodzony, synowie Boga zamieniani w dzikie bestie.

W Portugalii pomimo wszelkich jawnych i skrytych prób, porządek, spokój, pokój, dobrobyt... Niebiańska Patronka zasługiwała na to, żeby spełniono obietnicę!
Trzynastego maja 1938 roku prawie cały naród ujął w dłonie pielgrzymie laski i ruszył w stronę Cova da Iria, by paść na kolana u stóp Królowej z Fatimy.

Dwudziestu arcybiskupów i biskupów, tysiąc kapłanów, pół miliona wiernych odnowiło poświęcenie siebie i całej ojczyzny Niepokalanemu Sercu Maryi, a jednocześnie we wszystkich parafiach dalsze setki tysięcy wiernych, zjednoczonych z pielgrzymami w jedno serce i w jedną duszę, we wspaniałych katedrach i najskromniejszych kościółkach wiejskich, składały Matce Boskiej identyczny
hołd dziękczynienia, oddania i wierności.